Francuskie makaroniki, przepis dla odważnych

piątek, stycznia 23, 2015


Wbrew przepowiedniom mojego lekarza, jeszcze nie urodziłam. Jednak dzięki nim, ostatni tydzień upłynął mi po prostu bosko! Pamiętacie moją listę rzeczy do zrobienia przed porodem? Ostatnie punkty za mną! Moje włosy mienią się złotem pasemek, paznokcie lśnią od dyskretnego manicure, a żołądek odpoczywa po nadmiernej ilości wykwintnych restauracji, które zaliczyłam ostatnimi dniami. Dodatkowo, wydałam horrendalną ilość pieniędzy na bluzeczki i sukienki do karmienia, nie mając przy tym pewności, jak ciuchy te będą na mnie leżeć, gdy brzuch z piłki lekarskiej zmieni się w  sflaczałą oponę. Reasumując: jestem piękna, najedzona  i wypoczęta, słowem: gotowa do porodu! I w dodatku mam zamrażarkę pełną francuskich makaroników dla gości odwiedzających Milę po naszym powrocie ze szpitala. Wyobrażasz to sobie? Idziesz odwiedzić koleżankę w połogu, a ta z uśmiechem na twarzy częstuje Cię domowym makaronikiem.  Perfekcyjna Pani Domu to ja!

Znasz francuskie makaroniki? To przecież legenda! Niby takie niepozorne. Zwyczajne. Dwie migdałowe skorupki sklejone słodkim kremem. I co tyle zachodu? Spróbuj je zrobić, zrozumiesz! Nie na darmo francuskie makaroniki nazywane są najtrudniejszymi ciastkami na świecie, a w każdej książce kucharskiej oznaczone są najwyższym poziomem trudności. To naprawdę ciastka level hard.

Zrób je po raz pierwszy: popękają. Po raz drugi: nie wyrośnie słynna "collerette" czyli falbanka, bez której makaronik wygląda jak zwykły biszkopcik. Przy trzeciej próbie będziesz tak długo czekać na tę falbankę (kiedy ona k...wa wyrośnie??!!!) że pewniakiem makaroniki się przypalą i przypominać będą zwęglone krowie placki. Ale to wszystko normalne. Jak mówią Francuzi: na makaroniki trzeba zasłużyć.

Pewnego dnia, jeśli masz w sobie wystarczająco samozaparcia (albo jesteś wystarczająco nawiedzona!) wyjdą perfekcyjne. Więc jeśli nie zraził Cię ten przydługi opis i też chcesz zostać Makaronikową królową, łap za przepis. Powodzenia!

makaroniki waniliowe przepis

makaroniki waniliowe przepis

makaroniki waniliowe przepis

makaroniki waniliowe przepis

makaroniki waniliowe przepisFrancuskie makaroniki (przepis):

Składniki

Skorupki:
150 g mąki migdałowej
150 g cukru pudru
2x52 g białek z jajek
150 g cukru
50 g wody

Krem waniliowy:
    250 ml mleka
    2 jaja
    łyżeczka wanilii w proszku
    70g cukru
    40g mąki
    150g miękkiego masła
      Wykonanie
      Skorupki: 
      • Przesiej cukier puder razem z mąką migdałową.  Możesz dodatkowo je zmiksować, by osiągnąć optymalną konsystencję. Dodaj 52 g białek i wymieszaj bardzo dokładnie.
      • Resztę białka (koniecznie w temperaturze pokojowej) ubij z 20g cukru na niezbyt sztywną pianę. Ugotuj 130g cukru z wodą. Gdy syrop osiągnie temperaturę 118° C, dodaj go do białek, cały czas ubijając (do tego przydadzą się 4 ręce albo robot kuchenny typu KitchenAid). Ubijaj, aż masa wystygnie do temperatury około 40 stopni (coś jak nasza temperatura ciała). Brawo! Zrobiłaś włoską bezę.
      • Następnie dodaj bezę do uprzednio przygotowanej mieszanki migdałowej i dokładnie wymieszaj na jednolitą masę. Nie boj się, że białka opadną, one MAJĄ opaść (inaczej makaroniki popękają).
      • Nakładaj za pomocą rękawa cukierniczego na ZIMNĄ blaszkę wyłożoną pergaminem. Odstaw na około pół godziny (albo do czasu, gdy dotknięte delikatnie makaroniki nie będą przyklejały się do palca).
      • Piecz przez 15 min. w piekarniku z termoobiegiem w temperaturze 150° C.
      • Wyjmij z piekarnika i pozostaw do ostygnięcia. Obejrzyj dokładnie skorupki: są gładkie? Nie popękały? Jesteś geniuszem kuchni! 
      Masa waniliowa:
      • Jaja wymieszaj z cukrem, następnie mąką. Zagotuj mleko z wanilią. Dodaj ubite jaja i gotuj około 2 minut, cały czas energicznie mieszając. 
      • Wymieszaj zimną masę jajeczną z miękkim masłem i schowaj do lodówki na co najmniej 30 minut (lepiej godzinę).
      • Kiedy krem zgęstnieje, posmaruj jedną skorupkę, przykryj drugą i połącz razem, lekko ściskając. Gotowe makaroniki wstaw do lodówki na 24 godziny przed podaniem.
      • Zachwycaj się (nimi i sobą)! Jesteś Wielka!

      Przechowywanie

      Makaroniki przechowuj w szczelnym pojemniku lub w lodówce. Jeśli tak jak ja, zamrażasz makaroniki, wyjmij je na wieczór przed podaniem i trzymaj w lodówce. Wieść niesie, że są jeszcze lepsze niż świeże (u nas zawsze schodzą na miejscu, więc muszę wierzyć na słowo).
      Bon appétit!
      Marta

      P.S. Znikoma liczba makaroników na zdjęciach spowodowana jest moją zapobiegliwością. Resztę schowałam prędko do zamrażarki, aby miały szansę przetrwać dla gości. Nie było łatwo.
      M.

      ***
      Podobało się? Zapraszam Cię na FACEBOOK lub INSTAGRAM

      26 komentarze

      1. dodaję przepis do moich kulinarnych "must do"! muszę tylko wyposażyć się w termometr kuchenny :P

        OdpowiedzUsuń
        Odpowiedzi
        1. Bez niego niestety ani rusz :( Potrzebna jest też waga: proporcje odmierzone CO DO GRAMA! Jakby co, uprzedzałam, to trochę przepis dla masochistów ;)

          Usuń
        2. Będę robić w przyszłym tygodniu- mam ferie to mogę się trochę wysilić, termometr i wagę mam, więc może się uda ;)

          Usuń
        3. czyli, że naprawdę 52g białka? bo ja już planowałam po prostu białka z dwóch jajek bez odmierzania dodać :P no nic, zaopatrzę się kiedyś w ten termometr i jak będę go już miała to będę wszystko zgodnie z przepisem robić, co do grama! :)

          Usuń
        4. Oj, nie polecam ;) Jajka są małe lub duże, czasem więcej a czasem mniej w nich białka: zrobisz "na oko", gwarantuję porażkę ;)

          Usuń
        5. Marta, zrobiłam podejście nr 1 do Twojego przepisu na macarony ;) Opłakany efekt możesz "podziwiać" u mnie na blogu. Coś się nie zgadza ilość cukru dodawana do skorupek- na liście produktów masz 150 g a w sposobie wykonania najpierw jest 15 a później 30... a co z resztą? Niestety wpadłam na to dopiero po wszystkim... Cóż... trzeba będzie kiedyś jeszcze raz spróbować.

          Usuń
        6. Matko, Ula! Zamiast 30 miało być 130!!!! Masakra! Bardzo Cię przepraszam! No faktycznie, nie mogły wyjść. Poprawiłam, szkoda, że po pierwszej zmarnowanej próbie :(

          Usuń
        7. Byłyby jaja jakby mimo tego wyszły ;) Nie przejmuj się, zawsze to nowe doświadczenie ;)

          Usuń
      2. Zawsze marzyłam aby takie zrobic. Wyglądają tak smakowicie ! Pycha ! :)

        OdpowiedzUsuń
        Odpowiedzi
        1. Zatem do boju! Satysfakcja, jak sie udadzą, nie do opisania :)

          Usuń
      3. No nieee. Ty żeś takie cacka upiekła? :) pycha! Myślałam, że makaroniki się tylko kupuje :) heh

        OdpowiedzUsuń
        Odpowiedzi
        1. Kupne są beeeee :( To tez minus: jak raz zrobisz, będą Cie zmuszać, byś robiła ciągle, smak nie do porównania. :)

          Usuń
      4. Zdjecia piekne, makaroniki napewno smaczne, ale jak dla mnie zrobienie ich to cos nieosiagalnego.

        OdpowiedzUsuń
      5. Może kiedyś... póki co chyba nie jestem aż tak nawiedzona czy zdeterminowana, żeby je wykonać i wkurzać się, że nie wyszły :) Twoje są perfekcyjne!

        OdpowiedzUsuń
      6. kochana bombonierko, dla mnie zrobienie takich makaroników to byłby level ultra hard, więc przepis sobie zapisuję, ale nie wiem, czy kiedykolwiek odważę się zrobić je własnoręcznie. zawsze z ogromną fascynacją oglądałam jak się je robi, ale ja chyba z tych drugich, co to wolą jeść niżeli robić. trzymam kciuki za dobre rozwiązanie.

        OdpowiedzUsuń
      7. Hahaha świetny przepis. Aż chce się wypróbować. Nawet człowiek (czyt. ja) nie pomyślał, że tyle go wżyciu jeszcze radości spotka. Dzięki! No i na porodówkę , już :-)

        OdpowiedzUsuń
        Odpowiedzi
        1. Dzięki bardzo Aniu za miłe słowa! Ściskam!

          Usuń
      8. popr. w życiu :-) Nie lubię usuwać komentarzy :-)

        OdpowiedzUsuń
      9. Ja je kiedyś zrobię, przysięgam! A na razie trzymam w zamrażalniku makaroniki z Picarda :p
        Boze, dziewczyno, jak ty mi imponujesz! Powodzenia na porodówce!!!!!

        OdpowiedzUsuń
        Odpowiedzi
        1. Pewnie że zrobisz! No i z braku laku... z Picarda są ok powiadasz? Pewnie i my kiedyś spróbujemy, coś czuję, że moje dni w kuchni są policzone... Buźka!

          Usuń
      10. Lubię wyzwania, więc spróbuję! Zniechęciłam się przez koleżanki, które z kretesem przegrały, ale co tam! Do odważnych świat należy, nie?

        OdpowiedzUsuń
      11. a gdzieś słyszałam, że wystarczy nauczyć się odpowiednio ubijać białko, ot, cały sekret makaroników xD

        OdpowiedzUsuń