Matka Polka Blogerka

poniedziałek, czerwca 08, 2015

jak zacząć blogować, jak założyć bloga

Właśnie minęło 6 miesięcy od kiedy napisałam tutaj pierwszą notkę. Byłam wtedy w ósmym miesiącu drugiej ciąży, przeszłam właśnie na urlop macierzyński. I strasznie bałam się tego, jak to będzie.

Czy odnajdę się znowu w roli  mamy na full time?
Czy nie dopadnie mnie znów ten smutek, osamotnienie?
Jak ja sobie poradzę ?

Przyjście na świat Florka dwa lata wcześniej było dla mnie traumatycznym przeżyciem. Zaczęło się porodem kleszczowy i strachem o to, czy mały przeżyje. Potem przyszły problemy z karmieniem, długie dni z laktatorem, gdy czułam się jak dojna krowa a moja egzystencja sprowadzała się do produkcji mleka. Następnie przyszły kolki a wraz z nimi wieczorne bujanie, kołysanie, szumienie, chusta jako jedyny ratunek, nieprzespane noce... Moja kondycja psychiczna była bardzo słaba.

Nigdy nie zapomnę dnia, gdy po miesiącu urlopu mój mąż musiał wrócić do pracy. Gdy usłyszałam dźwięk zamykanych drzwi,  wybuchnęłam rozpaczliwym płaczem. Szlochałam, aż opadłam z sił. Nie chciałam zostać sama z dzieckiem. Bałam się tej odpowiedzialności. Byłam zmęczona, zniechęcona, nieszczęśliwa. Marzyłam tylko o tym by wrócić pod kołdrę, przykryć głowę poduszką i spać. Udawać, że nic nie nie stało, że jest tak jak kiedyś...

Że nie jestem mamą.

Chciałam wrócić do ludzi, do pracy, do przyjemności. Mój ukochany dom, moje gniazdko szczęścia, moje miejsce na ziemi, stało się nagle moim więzieniem. Zostałam całkiem sama: z moją niewiedzą, moim strachem, z moim smutkiem. I niczego nie winnym, płaczącym niemowlaczkiem. 

Piszę to ze łzami w oczach. Mój kochany synek! Ile bym dała by cofnąć czas i cieszyć się z tego niemowlęcego okresu. Cieszyć się tak jak cieszę się teraz z Milą! Pamiętacie jak pisałam o tym jak cudownie jest być mamą? Myślałam, że to hormony; że gdy zostaniemy same z domu to wszystko się zmieni. Bałam się, że znów dopadnie mnie to osamotnienie...

Ale nie! Dalej jest super! 

Wiadomo, są chwile, gdy marzę o tym, by znów mieć 20 lat, wolność i całe życie przede mną. By móc wyjść z domu i iść przed siebie, wypić piwo na plaży czy drinka w klubie i nie martwić się, że trzeba przebrać pieluchę, wykąpać, nakremować, nakarmić, poczytać, pośpiewać, odbeknąć, ululać, przygotować obiad, posprzątać...

Wiadomo, dziecku nie zwierzę się z tego, co mnie trapi, nie wymienimy też z Milą porannych ploteczek przy kawie, nie zapalimy wspólnie papieroska. Nie czuję się jednak samotna.

Przecież mam dziecko! To cudowny kompan! Jak ja mogłam tego wcześniej nie dostrzegać? Ten słodki uśmiech na mój widok, radosne AGUU do cycka, charczący śmiech gdy ją gilgoczę, zastępują mi te poranne plotki i popołudniowe kawki. Szczególnie, że przecież...

Mam też Was!

Dzięki, że jesteście, po prostu. Wspieracie, komentujecie. Wysyłacie maila gdy nic nie piszę (2 posty w maju! Skandal!!!). Dodajecie mi skrzydeł. Moje kochane, wirtualne przyjaciółki. Grupa wsparcia.

Dziś Mila ma 4 miesiące, Bombonierka 6, a ja nie mogłabym być szczęśliwsza! Mam ją, mam mojego cudnego synka, wspierającego męża i mam Was. Nic mi więcej nie potrzeba.

Dziękuję.




P.S. W ramach podziękowania nowy szablon i obietnica, że będę pisać częściej. Pod warunkiem, że będziecie wpadać regularnie. No i może od czasu do czasu jakimś postem się podzielicie. Niech wirtualna grupa wsparcia się powiększa! Deal? ;)

33 komentarze

  1. Zachwycona jestem Twoim nowym szablonem i banerem. Zdradzisz co i gdzie? ;)
    Pisz, pisz. Ja wpadam regularnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Aga! :* Baner zrobiłam w PicMonkey, jak zwykle. A template? Wklepałam w google "free blogger tamplate" i padłam, tyle tego jest!

      Usuń
  2. Witaj
    Odwiedzam Cie regularnie i tu i na insta.
    Zdradzisz jak robi się taki bossski szablon?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziei Kinia! Tak jak pisałam Agnieszce, sama szablonu nie robiłam, ściągnęłam gotowy z sieci :)

      Usuń
  3. haha, tez zrobilam cale dwa posty w maju. brawo dla nas.

    (ale Ty masz przynajmniej sliczne, pachnace, cieplutkie, usmiechniete, najkochansze wytlumaczenie :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha brawo Panno Zuzanno! Tak między nami, to nie Mila, a piękna pogoda mnie od komputera odciąga. No i plaża, jeszcze pusta przed nalotem turystów. I basen pod domem też! :) A co Ty masz na swoje usprawiedliwienie?

      Usuń
  4. czytam z łezką w oku, bo pierwsze tygodnie u nas wyglądały niemal tak samo. też czasem chciałabym cofnąć czas i nie popełniać tych błędów, które popełniłam, ale przede wszystkim się bardziej wyluzować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całe szczęście, że to już za nami. Nie ma co patrzeć w przeszłość. Teraz już jesteśmy mądre ! (i piękne, i szczupłe nawet też hahaha).

      Usuń
    2. A co? Może nie jesteśmy?????

      Usuń
  5. pięknie tu u Ciebie Kochana! :)
    wpadam regularnie jak tylko możliwe bo bardzo lubię Twój kącik :)
    cieszę się,że jesteś szczęśliwa i ucałuj ode mnie te Twoje małe radości :*

    OdpowiedzUsuń
  6. deal ! duza czesc tej notki moglabym przepisac do siebie ....na szczescie tej pozytywnej strony ! no coz, dobrze Cie miec:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Z tą paniką to jak tak miałam od roku do dwóch życia moich dzieci. Mieszkaliśmy wtedy w Australii i byłam zupełnie sama. Cały dzień odliczanie - do śniadania, do spaceru, do zupki, do drzemki, do obiadu, do powrotu Taty. Ech. Pięknie tu u Ciebie i chcemy więcej postów! No!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha też tak odliczałam z Florkiem, teraz większy luz mam. Ale tylko jedno w domu, nie troje OMG. :)

      Usuń
  8. Marta, świetnie tu u Ciebie, super szablon:) no i ja również miałam tak samo, ale jak czytam to co tu piszesz, to mam nadzieję że z moim drugim dzieckiem(kiedyś kiedyś) będzie podobnie jak u Ciebie z Milą! oby:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Basia! Na pewno będzie dobrze! Drugie to pikuś! :) Wystarczy się wyluzować.

      Usuń
  9. Wpadam dość często (jak na mnie), a gdy nie ma mnie długo to i tak staram się nadrobić, tylko czasu brak na komentowanie. Cieszę się, że odkryłaś jasną stronę macierzyństwa, Florek też na tym skorzysta, na pewno :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Szablon na plus :) Fajnie opisałaś te etapy, z jakimi borykałaś się podczas ciąży pierwszej, a jak teraz to odczuwasz. To tylko utwierdza w przekonaniu, że nie zawsze jest kolorowo i jakoś trzeba się zawsze podnosić i cieszyć daną chwilą :) / Agata

    OdpowiedzUsuń
  11. Widać, że jesteś bardzo pozytywnie do świata nastawioną osobą ;). Niech twoje dzieciaki dodadzą Ci jeszcze więcej energii :) Pozdrawiam

    http://laydymami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Pół roku, a ja trafiłam tu dopiero teraz!? Skandal!!! ;)
    Życzę dużo weny i czasu do pisania :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha no skandal no! Ja u Ciebie bywam regularnie :)

      Usuń
  13. Kurcze... chyba tez mi minęło pół roku... Muszę to sprawdzić ;) Ja wpadam tak więc pisz jak najczęściej :) Szablon i logo świetne! Próbowałam tez sama zrobić , ale widać nie mam takich zdolności...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Ja muszę dodać 2 msc do wieku Mili, więc łatwo to policzyć :)

      Usuń
  14. Wow! Zazdroszczę! Ja miałam dokładnie to samo, co Ty po pierwszej ciąży... Niestety :(
    Dlatego tak bardzo boję się mieć drugiego dzidzionsa;) Cieszę się, że teraz nie przechodzisz tego ponownie! Bo pierwsze miesiące 'powinny' wyglądać tak szczęśliwie, jak to teraz opisujesz:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  15. U mnie dziś roczek minął. Tobie życzę wszystkiego dobrego na każdym możliwym polu- rodzinnym, osobistym i blogowym!

    OdpowiedzUsuń
  16. Skoro to małą rocznica, to życzę dalszych blogowych sukcesów ;).

    OdpowiedzUsuń
  17. Kochana, dokładnie wiem co czujesz! Mam wrażenie, jakbym czytała o sobie. U mnie leci drugi rok siedzenia w czterech ścianach, ale w końcu nauczyłam się cieszyć tym czasem - wiem, że on nigdy nie wróci, warto doceniać nasze maluchy na każdym etapie ich (i naszego) życia. :) Przepiękny blog, będę wpadać częściej.

    OdpowiedzUsuń
  18. Trafiłam do Ciebie przez przypadek i mi się spodobało, będę zagladać :-)
    Mój bąbel ma już siedem miesięcy i niestety początki wyglądały jak u Ciebie z synkiem :-( Na szczęście jest coraz lepiej, chociaż dalej zdarzają się dni, że najchętniej wyszłabym z domu i nie wróciła. Zawsze myślałam, że będę mieć dwójkę dzieci, ale po tych siedmiu miesiącach macierzyńskiego już nie jestem tego taka pewna, Dajesz mi nadzieję, że przy drugim może być lepiej :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia, na pewno! :) Będzie coraz lepiej! No i nie ma piękniejszego widoku, jak dwoje kochających się dzieci. A jak trochę podrosną, to i bawić się ze sobą będą a Ty będziesz miała spokój. Same plusy, mówię Ci :)

      Usuń