Jak nie urok to sraczka, czyli prawo Murphy’ego według dziecka.

sobota, lipca 11, 2015

macierzyństwo na wesoło, blog parentingowy


Czy Tobie też kanapka spada zawsze dżemem do dołu, a makijaż rozmazuje tylko, gdy ten jeden raz w roku naprawdę chcesz pięknie wyglądać? Znasz w takim razie prawo Murphy'ego, które zakłada, że rzeczy zawsze pójdą tak źle, jak to tylko możliwe. Poczekaj, aż będziesz miała dzieci! One najlepiej Ci je udowodnią!

1. Kupa #1
Ubierasz siebie i córeczkę w najpiękniejsze sukienki, wyglądacie obie ślicznie do schrupania, w końcu idziecie pierwszy raz od ruskiego roku na spotkanie z koleżankami, okazja zobowiązuje. I wtedy słyszysz to bulbulbul... i cieknie Ci po rękach i po sukience (Twojej i Jej)! Wracacie do domu a tam NIE MA WODY! Spółdzielnia zapomniała ostrzec. Przebierasz siebie, ją, wycierasz chusteczkami (tą jedną jedyną paczką którą ciągle kupujesz oczywiście tylko na czarną godzinę bo przecież wiesz, że chusteczki są be i tylko organiczne mleczko do pupki niemowlaka nadaje się. I woda. Gdy jest w kranie oczywiście.

2. Kupa #2

Twoje dziecko podrosło. Próbujesz je odpieluchować. Robi pięknie siusiu do nocnika. Kupę nie. Kupę zawsze robi w majty. Na 5 minut przed wyjściem, albo najpewniej 5 minut po. Módl się, by wody nie zabrakło. Tu i cała paczka chusteczek nie pomoże.

macierzyństwo na wesoło, blog parentingowy

3. Mleczna powódź #1

Twojemu niemowlakowi nigdy się nie ulewa. No, chyba, że masz na sobie śliczną bluzkę, jedyną, w którą mieszczą się wypełnione mlekiem balony, a Ty dajesz mu właśnie buziaka żegnając się przed pierwszym samotnym spotkaniem z koleżankami. Wtedy chluśnie mlekiem nie tylko na śliczną bluzeczkę, ale i na spodnie. I prawdopodobnie jeszcze na włosy, których po raz pierwszy od porodu nie spięłaś tylko prostowałaś przez godzinę w łazience.

4. Mleczna powódź #2

Gdy ostatnia bluzka została obrzygana, lecisz do sklepu i kupujesz sobie nową. Tylko jeden rozmiar większą (to przez te cycki a nie po-ciążową oponkę! ;). Idziesz  odwiedzić miejsce pracy, żeby przypomnieć szefowi i kolegom, że jeszcze żyjesz. Zadowolona z siebie pokazujesz wszystkim zdjęcia twojego słodziaka i czujesz to przyjemne ciepełko w okolicy serca. Niestety! Z falą miłości wzbiera się również w Twoich piersiach fala mleka i przecieka na nową bluzkę. Mina kolegów bezcenna.

5. Drzemka (a raczej jej brak)

Twoje dziecko jest aniołkiem. Po obiedzie śpi pełne dwie godziny, dając Ci czas na sprzątanie/ gotowanie/ odpoczynek. Codziennie, z wyjątkiem dnia, w którym zaplanowałaś na czas drzemki coś bardzo pilnego, co absolutnie nie może czekać! Możesz być pewna, że tego dnia maluch zasypiać będzie tylko na Twoich rękach i wybudzać się z płaczem, gdy tylko go odłożysz. Starszak natomiast wyciągnie cymbałki, pianinko, śpiewającego misia i koniecznie będzie chciał bawić się z Tobą w strażaków, wyjąc syreną tak, że i własnych myśli nie usłyszysz.

6. Zęby, gorączka, katar

Zaplanowaliście romantyczną kolację we dwoje? Babcia lub niania na posterunku? Uwaga! Zaraz na pewno okaże się, że dziecko właśnie pierwszy raz ząbkuje. Albo dostało gorączki. Jego rozpaczliwy płacz uspokajają tylko ciepłe ramiona mamy. Lepiej przebierzcie się w dresy i dzwońcie po pizzę, dziś nigdzie już nie wyjdziecie.


7. Pobudka

Udało Ci się jednak wyrwać gdzieś wieczorem? Super! Życzę powodzenia rano! Wiadomo:  następnego dnia po imprezie rodziców dziecko budzi się godzinę albo i dwie wcześniej niż zwykle. Wypij w knajpie drinka albo i dwa, a nocne horrory i przerażający płacz po nocy dostaniesz w gratisie ;)

macierzyństwo na wesoło, blog parentingowy


Mogłabym tak jeszcze długo... ale może Ty chcesz mi pomóc? Jakie niespodzianki potrafią zgotować Twoje aniołki? Napisz w komentarzu! 

No i nie przejmuj się, kochana mamo: jeszcze tylko jakieś kilkanaście lat i będzie spokój. Albo, jak powiedziałby Murphy: Uśmiechnij się… jutro będzie gorzej ;)

Marta

16 komentarze

  1. Świetny wpis :) Lubię takie. Jakoś mi tak lżej się zrobiło :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się Kasia! Jeszcze trochę, a będzie lepiej, spoko ;)

      Usuń
  2. to mnie póki co chyba prawo Murphy'iego nie dotyczy, raczej mojego Jacka. :) Uśmiałam się, fajny wpis, dobrze się go czyta ! <3 Z kupą jeszcze nie mam doświadczenia (póki co), obrzygiwana jestem regularnie, a jeśli chodzi o nieoczekiwany wyciek mleka....zawsze mam wkladki laktacyjne !! jedyne co to kasiek jakiegoś szału dostaje albo zasnąć nie chce za każdym razem jak próbuje poćwiczyć/biegać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahaha jeszcze Cię dopadnie, promys!! ;) Ja wkładek nie używam, bo przecież NIGDY nie przeciekam... No, chyba, że... (czytaj wyżej) hahaha

      Usuń
  3. Wesoły wpis :) ja jestem dopiero świeżo upieczoną mamą, ale z Młodym współpracujemy idealnie :) kupa wyciekła, ale na robocze jeansy w domu, mleko ulalo się, ale dokładnie tam, gdzie udało sie przewidzieć, ze poleci :D pokarm wykipial, ale do wkładek laktacyjnych :D raz sie tylko zdarzyło, ze wyrzuciłam mu przypadkiem smoczek do śmieci u lekarza po kontroli przed szczepieniem, a po szczepieniu trzeba było tance na cała przychodnie odstawiać zeby uspokoić. U nas jesli, cos sie juz wydarzy to zdecydowanie z mojej "winy" :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooj tak, że smoczkiem też swoje przeżyłam, zawsze skubany ginie wtedy, gdy nie trzeba! ;)

      Usuń
  4. mialam podobnie... az mi dziecko wyroslo!

    OdpowiedzUsuń
  5. hahaha zawsze! zawsze! jasny gwincior. przykład z dzisiaj - miałąm w końcu zacząć ćwiczyc, obiadek zrobić i post napisać - jak zaśnie - hmmm... no tak, ona nie śpi :D także tego moze wieczorem się uda ? :D cudny wpis :)

    OdpowiedzUsuń
  6. calareszta.pl13 lipca 2015 09:02

    Marta, świetny wpis. Jest dokładnie tak jak napisałaś. Dodałabym jeszcze, że jeśli można coś wylać, zepsuć, zniszczyć, wyrzucić, pobrudzić, to dziecko na pewno skorzysta z tej możliwości w najmniej przez Ciebie oczekiwanym momencie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha no tak, np dorwać się do kluczyków samochodowych i wrzucić w nieosiągalne miejsce pół godziny przed umówioną wizytą u pediatry :D

      Usuń
  7. uśmiałam się ;)). planowanie zadań na czas drzemki już sobie darowalam :D. za dużo rozczarowań ;))).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, to jest myśl!. Chociaż ja, jak nic nie zaplanuję, to nic nie zrobię. Więc planuję, modlę się... a potem przeklinam w duchu, że się nie udało ;)

      Usuń
  8. "Jutro będzie gorzej" to ulubione powiedzonko mojego Taty :)

    OdpowiedzUsuń