W krainie kolibrów + KONKURS

środa, lipca 01, 2015




Argentyna, Kraina Srebra, Río de La Plata, Srebrna Rzeka – nie wiem, które określenie tego kraju najlepiej go opisuje. Przypłynęłam tutaj statkiem - wiem, to staromodne, ale inaczej nie poznałabym Anny i Victorii. Anna płynęła do swojej rodziny, a Victoria do ukochanego męża. Dzieliło je wszystko – pochodzenie, majątek, a przede wszystkim, oczekiwania. Ich historie… no cóż, nigdy nie można być pewnym tego, co nas czeka. Sama nie wiedziałam czego się spodziewać. Kojarzyłam Argentynę z pięknymi krajobrazami, barwnymi kolibrami i gaucho (argentyńska odmiana kowbojów), ale miejsca, które zwiedziłam i historie, które poznałam zupełnie mnie zaskoczyły.

Widziałam pustynie soli i nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Gdziekolwiek sięgnąć wzrokiem, było widać sól, sól i jeszcze raz sól! Na chwilę zatrzymałam się w dolinie Cordoby, pełnej kościołów, klasztorów i prastarych budowli z białego wapienia. Ciągle towarzyszą mi wierzchołki Andów widoczne na horyzoncie i sięgające niemal samego nieba! Piję dużo yerba mate – jak wszyscy tutaj.

Pewnie chcecie wiedzieć coś o kuchni argentyńskiej – często jadam caldo, zupę mięsną, przyprawioną ají, czyli papryką, a do tego asado, poza tym rodzaj herbatników, zwanych galletas i wszystko popijam winem.

Spędzam dużo czasu z Anną i Victorią, poznałam też ich rodziny. Ich świat stał się na chwilę moim światem, dlatego tak trudno będzie mi je pożegnać. Chciałabym żebyście je poznały!

Opisuję Argentynę, piękne widoki i poznanych ludzi, ale pewnie zastanawiacie się, jak to się stało, że niespodziewanie wyjechałam w tak odległą podróż?

Moją podróżą była lektura książki Sofii Caspari W krainie kolibrów.

W krainie kolibrów to pięknie wydana saga tętniąca życiem i emocjami opowiadająca losy kobiet, które wyruszyły do Argentyny, podczas fali europejskich emigracji w XIX wieku. Świetna wakacyjna lektura napisana z rozmachem. Trzyma w napięciu, a wielowątkowa akcja co rusz zaskakuje. A to wszystko na tle zapierającej dech w piersi argentyńskiej panoramy.

Dodam jeszcze, dla wszystkich, którym (tak jak mnie), studia filologiczne skrzywiły trochę podejście do książek i którzy zamiast cieszyć się lekturą, analizują narracje, formy podawcze czy intertekstualność: książka ma ponad 600 stron, ale nie martwcie się, Proust to to nie jest. No bo kto by tam chciał spędzać czas z Proustem, gdy ciepłe długie wieczory zachęcają do podróży i do marzeń? Na pewno nie ja. Ja w letnie wieczory wybieram właśnie takie lekkie i wciągające historie jak ta.

Polecam tę pozycję wszystkim, którzy marzą o dalekich podróżach, lubią odkrywać nowe kultury i chcą poznać dwie intrygujące kobiety, które nigdy się nie poddają!






Premiera książki jest właśnie dzisiaj – 1 lipca. Z tej okazji, wraz z Wydawnictwem Otwartym przygotowaliśmy dla Was:
 KONKURS

Aby wziąć udział, napiszcie w komentarzu pod tym postem, gdzie (oprócz Argentyny oczywiście) chcielibyście spędzić te najpiękniejsze letnie miesiące, które są przed nami. Nie zapomnijcie też polubić na facebooku fanpage Francuskiej Bombonierki i Wydawnictwa Otwartego.

Na odpowiedzi czekamy do końca tygodnia. Autorzy dwóch najciekawszych odpowiedzi zdobędą książkę "W krainie kolibrów". Powodzenia!  
__________________________________________ 

WYNIKI KONKURSU!
Kochane, dziękuję Wam bardzo za udział w konkursie! Nagrody wygrywają:

Agnieszka Stasińska i Books and Babies.

Dziewczyny, zgłoście się do mnie na maila: francuskabombonierka@gmail.com, przekażę Wasze dane Wydawnictwu.

16 komentarze

  1. Calareszta.pl1 lipca 2015 10:35

    Mój znajomy mieszkał długo w Argentynie. Zachwycający kraj!

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczywiście, w Argentynie:-) Ale chciałabym też w wakacje trochę się wyciszyć, wyłączyć laptop na dłużej, spakować do walizki kilka książek, dwa notatniki i długopis... i zaszyć się choć na tydzień w takim miejscu jak Toskania. Nie wiem, jaka jest Toskania, znam ją tylko z opisów, ze zdjęć w Internecie. A może znam tylko stereotyp Toskanii??? Nie wiem... chciałabym się przekonać na własne oczy i uszy, spacerując wśród kwitnących łąk, smakując włoską kuchnię i cieszyć się życiem jak Włosi. To jest jedno moje małe marzenie, takie tylko mój, które dotyczy mnie, a nie mojej rodziny. Bo ja zawsze na pierwszym miejscu myślę o rodzinie, o sobie na dalekim końcu.
    I skoro mnie pytasz, gdzie chciałabym spędzić letnie miesiące, to mówię Toskania!
    Całuję mocno:-)
    Życzę powodzenia wszystkim uczestnikom konkursu!
    P.S. Nie pogardziłabym też odwiedzinami u Ciebie w tej pięknej części Francji!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ah...fajny wpis! Rozmarzyłam się... Nigdy nie biorę udziału w konkursach, ale zrobię wyjątek, jako stała czytelniczka !
    Ja bym chciała na Sardynii (wiem powtarzam się), bo tam jest niebiańsko ! Tam niebo lekko dotyka wody... godzinami można patrzeć na lazurowo-chabrowe morze i się w nim kąpać. Jeść włoskie lody na obiad i pić wino pod palmami. Szukać flemingów a później je podziwiać i obserwować. Tam każdy znajdzie coś dla siebie...i jaskinie i góry i piękne krajobrazy, a w dodatku ludzie są serdeczni i otwarci. I w najpiękniejsze letnie miesiące w marzeniach jadę właśnie tam !

    OdpowiedzUsuń
  4. Oprócz Argentyny? Hmmm...Meksyk- zwiedzanie świątyń, odkrywanie nieznanych miejsc. Towarzyszący lęk ( słyszałam, że może być tam niebezpiecznie) ale i pozytywny dreszczyk emocji.
    Dodatkowo piękne plaże, cieplutko. O czym więcej można marzyć na wakacje? :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Marzy mi się odpoczynek w zacisznym domku nad oceanem... tak jak tutaj:
    http://kashtanky.com/2015/06/a-ty-jak-sie-relaksujesz-czekoladowy-konkurs/
    Przy okazji zapraszam również na nasz książkowy wakacyjny konkurs :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja chciałabym spędzić wakacje na naszych polskich mazurach. Od kilkunastu lat tam jeżdżę i co roku mnie zachwycają. Spokój i cisza bijąca od wody i piękno krajobrazów jezior sprawiają że świat się zatrzymuje. Chcąc spędzić czas aktywniej mazury również mają wiele do zaoferowania np windsurfing, kajakarstwo, żeglarstwo. mam nadzieję że i w tym roku uda mi się tam wybrać. Każdemu polecam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. A mnie się marzy Toskania, natura, wspaniałe widoki, architektura :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeeeeeeeeeeeeeeee !! Ale się cieszę ! :) <3 <3 <3 będzie co czytać do bezkafeinowej kawki :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja też się bardzo cieszę. Wygrana w postaci książki to świetny prezent na wakacje! Ale będę czytać na urlopie, jak tylko dotrze:-)
    dzięki! Pozdrawiam Marta!

    OdpowiedzUsuń
  11. dzisiaj przyszła !!! cieszę się jak dziecko :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Właśnie wczoraj trzymałam tą książkę w ręku zastanawiając się, czy warto ją kupić :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Argentyna - kojarzy mi się z tangiem - może kiedyś tam pojadę i zatańczę tango na ulicy ...

    OdpowiedzUsuń